poniedziałek, 7 kwietnia 2014

1-Nie ty...

Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię niemożliwe, dla nieśmiałych - nieznane, myślący i walczący nazywają  ją ideałem. Czym więc tak naprawdę jest? Kruchym pąkiem róży- mogącym mieć miliardy różnych zapachów? Czy może taflą szklanego jeziora-zmieniającym co chwilę swoją powierzchnię poprzez podmuchy wiatru? Dla innych może być to kruche szkło- które z czasem się ma rozprysnąć, a jeszcze inni twierdzą że ma kształt delikatnego motyla-który w pewnym momencie odfrunie i nigdy nie powróci.
Wyszła z domu gdzie nagły podmuch wiatru rozwiał na wszystkie z możliwych stron różowe kosmyki jedwabistych włosów. Kiedy setki innych kobiet przeklinałyby wszystko z powodu zepsucia najnowszej fryzury ta tylko przeczesała raz długimi palcami włosy i ruszyła dalej. Oczy na ogół przepełnione radością i sympatia do innych dzisiaj były niewyraźne, a w ich zakątkach gromadziły się resztki smutku. Właśnie te oczy o kolorze aksamitnej zieleni wyróżniały się na tle bladej cery- duże, zazwyczaj pełne energii. Szla wolnym krokiem spoglądając to na mijających ją rodziców z dziećmi, to na krzyczących zachęcającymi słowami targowiczan. Szła przed siebie do dobrze jej znanego budynku od czasu do czasu posyłając wymuszony uśmiech do witających się z nią osób. Dzisiejszy dzień był inny. Na swój sposób był przepełniony szarościami, a w powietrzu wisiała nadchodząca burza. Z niechęcią pokierowała swoje kroki w stronę rezydencji Piątej Hokage czuła, iż misja którą usłyszy za kilka minut nie najlepiej przypadnie jej do gustu. Przeszła przez wielką bramę na posiadłość. Przeszła przez ścieżkę prowadzącą przez rozmaity ogród, przejechała ręką po bujnym krzewie ciągnącym się poprzez całą długość ścieżki. Nie lubiła wchodzić do tego wielkiego budynku używając bramy głównej, zawsze kochała te ogrody, więc choćby chwila w nich spędzona była odskokiem od rzeczywistości. W końcu dotarła do drzwi. Pchnęła grubą płytę i weszła do rozjaśnionego środka. Przeskakiwała po dwa schodki dochodząc do właściwego piętra. Odnalazła właściwe drzwi, które otworzyła bez pukania kruchą dłonią.
-Przepraszam za spóźnienie- zaczęła zamykając drzwi. Głos był cichy, przygaszony. Mówiła bez żadnych pohamowań jakby była u siebie, odwracając się natrafiła na dziwnie przyjazny, ciemny wzrok Piątej.-O co chodzi?
Blondynka wskazała ręką na drewniane krzesło stojące przed ciemnym biurkiem. Usiadła na nim krzyżując nogi siadając po turecku. Nie przejmowała się tym, że była o takiej ważnej osoby. Przebywała w tym gabinecie cały czas kiedy nie była w szpitalu czy nie siedziała w domu. Przyzwyczaiła się do badawczego wzroku blondynki i do sposobu jęczenia jak to nie ma wiele pracy i problemów. Spojrzała na nią posyłając lekki uśmiech.
-A więc do rzeczy.-Splotła palce stawiając łokcie na blacie.-Twoje zadanie będzie dość proste, a mianowicie zamieszkasz z kimś.-Powiedziała spokojnie.
-Ale...-cisza. Nie spodobało jej się dzielenie jej mieszkania i tak małego z kolejna osobą.-Dlaczego? I kto to ma niby być?
Tsunade wzięła głęboki wdech wypuszczając powietrze z cichym świstem.
-Chodzi o przedstawiciela Wioski Piasku. Ma do załatwienia tutaj kilka ważnych spraw, miedzy innymi przytwierdzenie faktu o pokoju wśród naszych Wiosek.
-Kto...?
Nie dokończyła. Przez pokój przeszła fala dziwnej, nieprzyjemnej energii. Nie rozpoznała jej, niebyła znajoma jednak w pewien sposób wydała się taka... taka zupełnie inna. Hokage przeniosła wzrok z Sakury na osobę stojącą zapewne tuz za nią. ,,Nawet nie usłyszałam kiedy otworzyły się drzwi''.
-Dobrze, że już jesteś. Chciałabym ci przedstawić Sakurę Haruno.- wskazała dłonią na różowowłosą. Przybysz zrównał się odległością dziewczyny. Spojrzała na niego podnosząc delikatnie głowę ku górze. Źrenice momentalnie się poszerzyły, serce zabiło mocniej z nagłego strachu, po ciele przeszły nieprzyjemne, zimne dreszcze. Stał na nią wysoki, czerwonowłosy mężczyzna o turkusowym, zimnym spojrzeniu. Dygotała na samo wspomnienie ich ostatniego spotkania. Napotkała kolor turkusu, przebił ją niczym sztylet.-Sakura to jest właśnie przedstawiciel Suny, który zamieszka u ciebie. Gaara no Sabaku.
Chciała już coś powiedzieć, nawet zdążyła otworzyć usta, jednak zostali ,,wyrzuceni'' z gabinetu na środek korytarza.
-Idziemy?! Nie mam całego dnia,a by stać na korytarzu.-głos przepełniony drwiną trafił do uszu wywiercając się do środka głowy.
Ruszyła bez słowa lekceważąc jego wypowiedź. Nałożyła szybkie tempo mając nadzieję na szybki powrót do domu. Szedł za nią patrząc jak jej włosy podskakiwały w zabawnym rytmie chodu. Nie odzywali się do siebie słowem. Zielone tęczówki dostrzegły pewne zjawisko... wszyscy ludzie obok, których przechodzili chowali swoje uśmiechy oddalając się o kilka kroków i natychmiastowo ustępując im z drogi. Posmutniała.  Po kilku minutach ciężka atmosfera nadal nie ustępowała, jednak widziała już zarysy mieszkania.
-To tu.-powiedziała stając przed białym, skromnym domkiem. Biel ścian komponowała się z ciemnym, hebanowym drewnem. Włożyła kluczyk do zamka i po chwili znaleźli się w środku. Mały przedpokój zapraszał do przytulnej reszty mieszkania. Weszli głębiej do środka przed nimi rozciągał się duży jasny pokój z wyjściem na balkon z dużym oknem przez które było widać zielony ogródek. Salon był połączony z kuchnią oddzielonymi dużym ciemnym blatem.-Tu jest kuchnia, jeśli będziesz głodny śmiało zaglądaj do lodówki dzisiaj zrobiłam zakupy. U góry -wskazała ręką wąskie schody.- jest łazienka. Na prawo jest sypialna gościnna, którą zajmiesz moja jest naprzeciw. Czuj się jak u siebie.
To ostatnie zdanie powiedziała oschłym tonem, kierując się w stronę piętra.
-To tyle?-usłyszała kpiący męski ton.
-O co ci chodzi?- przystanęła.
-Strasznie tu mało miejsca.
-Spodziewałeś się ogromnego mieszkania, basenów i czego tam jeszcze?
-Może.-droczył się z nią powoli wyprowadzając ją z równowagi.
-Dla jednej osoby to jest raj, nie moja wina, że jakaś bestia wpieprzyła się moje życie.-ruszyła w stronę schodów. Słowa, które wypowiedziała rozbrzmiały po całym pomieszczeniu. Wchodząc po pierwszych stopniach poczuła pociągnięcie za tył głowy poprzez szarpnięcie za włosy. Odchyliła się do tyłu spadając z pierwszych schodów. Klęczała na ziemi, stojący z nią Gaara schylił się szepcząc pewne słowa do jej ucha. Zaciskając zęby z bólu wsłuchiwała się w każde ich znaczenie.
-Jeszcze raz się do mnie tak odezwiesz, a nie będzie ci tak wesoło.-Puścił odpychając głowę w przód, ominą różowowłosą i wspiął się do góry. Po chwili usłyszała trzask zamykanych drzwi.
Drżącymi krokami dotarła do swojego pokoju. Nieubłaganie zbliżała się ciemna, burzliwa noc. Zrzuciła z ramion ciemny rozpinany sweter lądujący na ziemi, zdjęła buty, przeczesała włosy zawiązując je w wysoki kucyk. Wyszła do łazienki. Kościstymi palcami przekluczyła zamek w drzwiach, spoglądając niechętnie w lustro odkręciła kran. Chłodna woda otuliła jej bladą twarz. Sięgnęła do szafki wiszącej zaraz obok. Przeszukała wszystkie półki... znalazła. Chwyciła palcami małe szklane pudełeczko wypełnione małymi pigułkami. Wysypała na dłoń trzy dwukolorowe tabletki. Zamachnęła się połykając wszystkie trzy na raz. Odłożyła pudełko na miejsce przytrzymując rękoma brzegi umywalki. Zakręciła kran idąc z powrotem do pokoju. Usiadła na skraju parapetu przykładając rozpalone czoło do zimnej szyby. Po pewnym czasie rytmiczne dźwięki znaczyły początek burzy. Błysk i huk. W jednej chwili pogrążony w ciemności pokój wypełniło białe światło zagłuszając cały spokój, którym pragnęła się owinąć niczym cieniutką kołderką.
~ ~ * ~ ~
Zatrzasnął za sobą drzwi przykładając do nich swoje plecy. Przeczesał krótkie włosy. Co on właściwie robi? Obiecał im, sobie jemu że spróbuje się zmienić. A on? To jest śliczniejsze od niego? Ból przeszywający go za każdym razem gdy tylko próbuje się do kogoś uśmechnąc. Nie da rady. Zresztą : ,,Ta smarkula nie ma prawa mnie tak nazywać''. Zacisnął dłoń w pieść z siłą powodującą zbielenie się kostek. Rozejrzał się po pokoju. Skromny, a zarazem z swojego rodzaju klasą. Wygodne łóżko, duża szafa i  wielkie okno. Usłyszał dźwięk zamykających i otwierających się drzwi na korytarzu. Chwila ciszy i ponownie odgłos stąpających bosych stóp po zimnym drewnie podłogi. Otworzył je na oścież wyskakując w gwar ulicy. Po chwili doszedł do niego huk. Burza- zaczęło powoli kropić. Ludzie powoli zaczęli uciekać w stronę mieszkań. Mały ciemnowłosy chłopiec uciekając trącił go ramieniem. Złapał go za nadgarstek. Siła była tak wielka, że słychać było trzask łamanych kości. Dziecko zalało się płaczem i odbiegło zaraz po uwolnieniu z uścisku. Twarz czerwonowłosego nie została poruszona. Przemierzył połowę wioski w deszczu, samotnie przecinając opustoszałe drogi.
Po obejściu chyba wszystkich z możliwych uliczek wrócił drogą powrotną. Stojąc przed domem, zaczął się wspinać po drzewie aby wskoczyć ponownie do pokoju przez otwarte okno. Będąc już na samym czubku dostrzegł ją. Różowe włosy powiewały delikatnie zmoczone przez deszcz, który wpadał przez otwarte okno na którym parapecie siedziała krucha osóbka. Wzrok miała nieprzytomny, a wręcz biała twarz kojarzyła mu się tylko z śmiercią. Zaklną pod nosem.
-Dlaczego akurat ta jędza?-zapytał sam siebie.
Wskoczył przez otwarte okno. Rozpakował powoli swoje rzeczy, trochę tu zabawi, więc bez sensu było ich trzymanie w torbie. Poczuł głód, teraz ta niepewność zejść czy nie. W końcu kim on był aby głodować? Otworzył drzwi i zszedł po schodach. Jeden z stopni strasznie zaskrzypiał. Nagle ominęła go mała osoba stykając się z nim delikatnie ciałem idąca ku górze, poczuł zapach świeżych perfum, wymamrotała:
-W kuchni masz kolację.
Zszedł do końca, na blacie kuchennym dostrzegł talerz z kanapkami ale ten spokój... ten spokój w głosie zirytował go. Dlaczego akurat taka osoba musiała go wkurzać takimi drobnostkami?
---------------------------------
Hmmm... zastanawia mnie długość? wydaje mi się że jest aż za długie ale oceńcie sami.... Jestem też ciekawa czy całość ogl wam się podoba jeśli macie jakiekolwiek uwagi to zapraszam do wyrażenia swojego zdania.
Z góry przepraszam za wszelakie błędy czy niedoskonałości. Jestem świadoma tego że można ich tu znaleźć wiele :D
Pierwszą notkę dedykuję osobie, która wspiera mnie kiedy brak weny i jest chyba najwierniejszą czytelniczką :)~Daria
Przy okazji :D ---> http://aldarii.tumblr.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz