Lęk przed nieznanym jest prawdę mówiąc naturalna częścią każdego charakteru. Cecha, której w żaden jakikolwiek sposób nie można się pozbyć. Coś co jest przeszkodą na ścieżce, którą należy obejść nie pozwalając na cofnięcie się nawet o najmniejszy krok.
Trzask zamykanych drzwi, które długo nie zostaną otworzone. Dwójka ludzi szła opustoszałą, znaną im drogą. Cisza owiewająca ich ciała nie przeszkadzała, ponieważ oby dwoje zdążyli się już do tego przyzwyczaić.
Po kilku chwilach w dali zielone tęczówki dostrzegły zarys dwóch rozmawiających z sobą postaci. W miarę z każdym krokiem co raz to bardziej rozpoznawała w nich swoich przyjaciół. Ostatnie metry przebiegła wpadając w ramiona blondynki.
-I pomyśleć że kiedyś by się pozabijały.-wypowiedział niezbyt entuzjastycznym tonem Shikamaru do stojącego obok Gaary.
Ino oderwała się od Sakury i spojrzała na przystojnego, czerwonowłosego mężczyznę. W jasnych oczach pojawiły się swego rodzaju iskierki.
Różowowłosa kobieta przeczesała włosy długimi palcami. Wiatr delikatnie owiewał jej słabe ciało. Zastanawiała się co takiego spotka ich za wielkimi murami Wioski Liścia. Spojrzała na znajome twarze. Znudzony Shikamaru i robiąca maślane oczy do Gaary jasnowłosa Ino. Co chwila przez myśli zielonookiej przechodziło pytanie ~co ona takiego w nim zobaczyła... Objęła się delikatnie szczupłymi ramionami. Ich ostatnia kłótnia dała jej wiele do myślenia. Była słaba. Nie powinna się zgadzać na ta misję, będzie tylko kulą u nogi. W Wiosce jest wiele innych wspaniałych medyków.
-Ruszamy?-inny łagodny, dziewczęcy głos dotarł do jej uszu przerywając rozmyślania. Spojrzała jeszcze raz na Wioskę wciągając do płuc powietrze. Kiwnęła głową.
Skakanie z gałęzi na gałąź z początku nie było aż tak trudne, dopiero po kilku minutach zaczynała odczuwać efekty takiego wysiłku. Kiedy inni skakali w ciszy spojrzała w bok. Widok szybko poruszających się liści sprawił, że jasne niebo rzadko kiedy prześwitywało. Jej wzrok odnalazł niedaleko czerwonowłosego mężczyznę wyglądającego na znudzonego, a lecąca przy nim blondynka wyraźnie była zadowolona z bliskości towarzysza w tym biegu. Sakura spuściła wzrok i wybiła się jeszcze mocniej z grubego konaru równając się z pędzącym przed nią Shikamaru.
-Wiesz jak daleko jest do Wioski?-spytała zaczynając rozmowę. Już tak dawno tam nie była. Ciekawe czy wszyscy, których znała choć trochę ja pamiętają.
-Jakieś 35 kilometrów.-odparł spoglądając na nią przelotnie.-To długa droga ale mam nadzieję tylko na jeden postój z noclegiem.
-I słusznie.-zgodziła się przymusowo różowowłosa tak naprawdę marząc o odpoczynku.-Im szybciej dotrzemy, tym lepiej.
Shikamaru przytaknął kiwnięciem głowy.
Z każdym wybiciem się z gałęzi Sakura czuła jak jej ciało domaga się nieubłaganie odpoczynku. Z każdą gałęzią błagała w duchu, aby trafiła na następną i nie spadła.
-Wszystko w porządku?-głos dochodzący zza jej pleców na chwilę ją zdekoncentrował. Chwila nieuwagi w jej przypadku groziła katastrofą. Przytrzymała się szybko grubego pnia łapiąc równowagę od razu odskakując dalej.
-Aż tak ciebie to obchodzi?-odpowiedziała oschłym tonem wybijając się jeszcze mocniej.
-Jeszcze chwila, a naprawdę spadniesz z zmęczenia.-nie dawał jej spokoju.
-Powiedz.-odparła z ciszonym tonem. Słysząc głuchą cisze dodała.-Dlaczego tak się martwisz?
Przez myśli czerwonowłosego przeszło wspomnienie swojej obietnicy, którą dał Temari i Kankuro, radzie starszych w Wiosce Piasku, Naruto jak i sobie. Obietnica zmiany samego siebie w kogoś innego, kogoś kto naprawdę będzie zasługiwał na miano Kazekage. Próbował przez tyle czasu ja zrealizować jednak... wszystko zawsze szlo na nic. Głos demona i chęć poczucia zapachu krwi były zawsze silniejsze.
-Nie powinno ciebie to interesować.-odparł i odbił się z taką siłą, że od razu był przy ciemnowłosym Shikamaru.
Po kilku godzinach zmrok pochłaniał powoli ciemne konary, zabierał leśne pnie odległych drzew, zagłuszał świergot ptaków. Stanęli na najbliższej, leśnej polanie. Wiatr ruszał tutaj niespokojnie ciemnymi liśćmi. Rozłożyli dwa namioty i rozpalili ognisko. Siedząc wokół niego Shikamaru objaśniał resztę planu podróży. Przebyli dopiero połowę drogi, a plan na jutrzejszy dzień obejmował przebycie całej reszty.
Zielone tęczówki wbijały się w zabawnie tańczące płomyki ogniska.
Czuła senność i ból każdego krzyczącego miejsca. Nawet nie zauważyła kiedy ciemnowłosy mężczyzna poszedł położyć się do jednego z namiotów, a reszta dwójki towarzyszy zniknęła gdzieś z polany. Została praktycznie sama.
Wstała z chęcią przejścia się. Z jednej z stron dochodziły znane jej głosy znajomych. Skierowała kroki w ich stronę. Szla spokojnie wsłuchując się w głuchą ciszę biorąc to co raz głębsze wdech świeżego powietrza. Wydeptana ścieżka prowadziła na skraj ciemnego lasu.
Wychylając się zza jednego z pni drzewa ujrzała śmiejącą się Ino siedzącą na skarpie i spokojnego Gaarę stojącego kilka dobrych metrów od niej. Choć jego oczy strzelały piorunami w stronę blondynki nie dał po sobie poznać jego zdenerwowania i irytacji. Blondwłosa co chwila coś mówiła, śmiejąc się i zarzucając za ramię włosami. Gaara mający już dość co chwila otwierał usta, aby jej przerwać jednak szło to na nic. Powstrzymała cichy śmiech i postanowiła ich zostawić w spokoju. Odwróciła się od zabawnego widoku, przechodząc kilka kroków przystanęła. Zerknęła jeszcze raz przez ramię patrząc na zadowolona przyjaciółkę będącą co raz bliżej mężczyzny. Coś ukuło ją w środku. Przyłożyła pięść do piersi i odeszła. Idąc wolnym krokiem w stronę obozowiska usłyszała jakiś huk. Otworzyła oczy szerzej.
-Shikamaru..-wymamrotała i przemogła ból pędząc w stronę wybuchu.
Wpadając na polanę ogarnęła ją wzrokiem. Wysoka ciemna postać trzymała mężczyznę za gardło. Nie było jej tylko chwili, a Shikamaru wyglądał jakby stoczył kilku godzinną bitwę z całymi szeregami wojsk.
-Gdzie ona jest?!-wykrzyczał mu prosto w twarz.
W jednej chwili odruch pomocy skierował jej stopy w jego kierunku. Jasne, zimne spojrzenie zamroziło ją. Prześladowca odrzucił ciemnowłosego mężczyznę w stronę jednego z wielkich konarów i ruszył w stronę Sakury. W jakiś sposób jej ciało zostało odepchnięte na pień dębu. Walnęła o niego z wielką siłą padając bokiem na ziemię. Przez zamazane oczy widziała tylko ścianę piachu chroniąca przed wybuchem jakiegoś ptaka, który mógł trafić centralnie w nią. Przez przymrożone oczy widziała jak Ino także ląduje w ciemnym lesie odrzucona wielką siłą, a Gaara osłania się piaskową tarczą. Co chwila robił uniki i atakował przeciwnika. Ten jednak ie dawał za wygraną. Pomimo tego, iż Gaara był naprawdę wytrzymałą osobą, miał ogromna siłę to po kilkunastu minutach widać było na jego twarzy zmęczenie. Wysoki napastnik, ubrany w czarny płaszcz będący symbolem znanej jej organizacji nawet się nie zmachał. Co chwila wyrzucał dziwnie białe ptaki, które po kilku sekundach eksplodowały. Nie miała siły... powieki same się zamykały. Przymknęła je po chwili. W ciemności słyszała huki, trzaski, odbicia latającej broni. Krzyk bólu sprawił, że gwałtownie otworzyła oczy. zielone tęczówki z strachem spojrzały na obezwładnionego czerwonowłosego mężczyznę. Ręce jak i nogi miał spętane czymś białym i lepkim. Powoli kroczył w jego stronę zdjął kaptur z swojej głowy. Dłuższe blond włosy opadły leniwie na ramiona, wyciągnął jedno z ostrzy w stronę Gaary, kierując je na wysokości serca.
Nie mogła tak na niego patrzeć. Postawiła ręce na ziemi prostując je w łokciach. Upadła. nie może mu na to pozwolić. Ponowiła próbę i wstała chwiejącym krokiem. Wyciągnęła z pochwy przy nodze jeden z kunai i ruszyła biegiem w stronę Gaary.
Dziwny nieznany jej do tej pory przeciwnik zaczął biec wyciągając co raz to dalej ostrze, które miało ugodzić mężczyznę w pierś.
Sakura widząc jego zamiar zaczęła przedzierać się przez polanę, w końcu stanęła pomiędzy dwoma postaciami. Stanęła w lekkim rozkroku i wyciągnęła przed siebie broń spoglądając gniewnie w oczy napastnika. Wyciągając przed siebie kunai i zacisnęła zęby. Jasnooki mężczyzna zatrzymał się kilka centymetrów od niej spoglądając w zielone tęczówki. zobaczył w nich coś czego potrzebował. Odskoczył w tył chowając ostrze.
-Dowiedziałem się tego co chciałem.-powiedział sam do siebie znikając w ciemnościach.
Sakura dyszała z przemęczenia, całe jej ciało ogarnęły dreszcze, których w żaden z możliwych sposobów nie mogła się pozbyć. Dygotała, a przed oczami zaczęły majaczyć jej czarne plamki. Nie spuszczała wzroku z miejsca w, którym zniknęła nieznana postać.
-Sakura-gdzieś w oddali słyszała stłumiony głos.
Odwróciła się w stronę jego posiadacza. Spojrzała na niego nieobecnymi tęczówkami, dlaczego? Dlaczego nie była w stanie pozwolić na jego śmierć? Miała by przecież święty spokój. Nikt by nie wyrzygiwał jej, że jest wrażliwa czy słaba. Sama dobrze to wiedziała, więc po co był jej ktoś kto tylko to potęgował?
Gaara schylił się po jedną z broni i z całą resztą sil przeciął pętającą go glinę. Opór, który napotkał uniemożliwił mu oswobodzenie się, jednak widząc lecąca wręcz ku ziemi różowowłosą naprężył mięśnie i wyswobodził się.
W ostatniej chwili zdążył pochwycić kruche ciało w ramiona. Oddychała ciężko i bardzo płytko, cała drżała, a lodowate ciało topniało w jego ramionach. Odgarnął jej włos z oczu i przyłożył palce do czoła. Usłyszał jak dwójka pozostałych powoli do nich podchodzi. Usłyszał krzyk dziewczyny, coś do niego mówiła-nie obchodziło go to zbytnio.
Spędził z różowowłosą dopiero zaledwie trzy, cztery dni a uczucie utraty trafiło w niego jak grom. Nie mógł pojąc dlaczego zaczął sam dygotać... tak jak ona. Miał ochotę wykrzyczeć jej w twarz, aby otworzyła te przeklęte oczy. ,,Co się ze mną dzieje?'' pytanie, które krążyło mu po myślach nie dawało spokoju.
~Jesteś słaby.... przez nią stajesz się słabeuszem...~głos demona rozniósł się po jego ciele. Zacisnął mocniej powieki.
---------------------------------------------
Koniec :D Nie jestem zbytnio zadowolona :/ ale cóż może następny bd trochę lepszy....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz