poniedziałek, 14 kwietnia 2014

6-Dawne przyjaźnie.

Nigdy nie łudź się, że ktoś usłyszy nieme wołanie o pomoc. To co kiedyś było niedostrzegalne, można dostrzec dopiero po utarcie. Wtedy boli... bardziej czy mniej... ale jednak boli. Dlatego wielu twierdzi, że nie warto się przywiązywać ani do rzeczy, ani tym bardziej do ludzi. Jednak, nie wyprzesz się istnienia duszy swojej bądź bliskich. Dlatego bądź w pełni świadomy chwili która trwa. Istnieje tylko tu i teraz! Nie oglądaj się za siebie, bo gdy ta cudowna chwila przeminie i będziesz miał poczucie straty czegoś wyjątkowego, czegoś co już nigdy nie wróci.
Lecieli jak najszybciej się da. Kruche ciało zanikało w muskularnych objęciach ciepłych ramion. turkusowe oczy spoglądały co chwila na niespokojny wyraz twarzy różowowłosej. Czuł jak powoli wymyka mu się z objęć, przysunął ją jeszcze bliżej siebie. Spojrzał na pozostałych. Wiedział, że biegli tak szybko jak się da. Ino złagodziła niektóre rany Shikamaru, jednak było widać jego zmęczenie. Zacisnął mocniej zęby. Musieli dotrzeć szybciej do tej Wioski... przecież muszą mieć tam choć jednego medyka o trochę większym stopniu zaawansowania.
Skakali przez bujne zielone liście drzew. Odbił się mocniej od jednego z konarów pozostawiając na nim ślad. Po kilku godzinach ujrzał zarys jakiś bram. Spojrzał na towarzyszy. Ich zmęczenie widać było na kilometr, jednak gdy ujrzeli Wioskę Ciszy wzięli się w garść i odpowiedzieli przyspieszeniem tempa. Grube krople potu spływały za każdym możliwym ruchem. Będąc już prawie u samych bram spojrzał na nią jeszcze raz. Przez chwilę miał wrażenie, że przestała oddychać dopiero po czasie jej klatka piersiowa uniosła się nieznacznie i ponownie opadła.
-Już jest, już jest!-głos wydobywający się z jakiejś ciemnowłosej dziewczyny rozproszył cisze i spowodował skupienie uwagi dwóch pozostałych postaci na przybywających gości. Po kilku chwilach uśmiech z twarzy ciemnowłosej zszedł natychmiastowo kiedy podbiegła do Gaary.
-Sakura... Sakura słyszysz mnie?-widać i słychać było narastającą w niej panikę, która przejmowała głos jak i ruchy ciała.-Takeo...
Wysoki tak samo ciemnowłosy mężczyzna o takich samych oczach podbiegł do stojącego naprzeciw dziewczyny Gaary. Czerwonowłosy mógłby przysiądz, że ta dwójka jest rodzeństwem, byli praktycznie identyczni.
Jasne oczy okalały ciało Sakury. dotknął delikatnie jej policzka na co Gaara odsunął się kilka kroków.
-Spokojnie jesteśmy przyjaciółmi.-Odparł spoglądając w turkus tęczówek. Odwrócił się do nieco starszej kobiety.-Sigata potrzebujemy lekarza.
-A to nie oni mieli udzielić Wiosce medycznej pomocy.-Spojrzała na niego z zdziwieniem,widząc jego srogi wzrok po chwili jej nie było.
Powróciła z kilkoma ubranymi w białe fartuchy mężczyznami. Silne ramiona czerwonowłosego z niechęcią chciały pościć kruche ciało. Przekazując je w następne ręce zauważył zaciskające się pięści na skrawku jego koszuli, których wcześniej nie dostrzegł. Rozplątał skostniałe palce i oddal dziewczynę pod ich opiekę.
-A wy?-spytał jeden z nich patrząc na pozostałą dwójkę przybyszów z Konohy.
-Wystarczy krótki odpoczynek.-odpowiedział Shikamaru, widząc spojrzenie przeszywające je na wylot dodał.-Naprawdę.
Ten przytaknął jedynie galową i odszedł. Turkusowe tęczówki śledziły blade niczym śnieg ciało kobiety do póki nie zniknęło z zasięgu wzroku.
-Odpoczniecie u nas.-cała trójka usłyszała piskliwy głos.
***
-Już wszystko w porządku?-najstarsza ciemnowłosa kobieta podała Ino kubek gorącej herbaty.
-Tak. Dziękujemy bardzo.
Pokój w którym byli był stonowany w kolorach, nie był jakoś szczególnie ozdobny czy wyróżniający się spośród innych pokoi. Duża ilość kwiatów, jasne barwy, zdjęcia na ścinach. Wszystko miało powodować u gości dobrą przyjazną atmosferę.
-Jestem Sigata. To mój młodszy brat Takeo i młodsza siostra Tsuki.-odparła po kolei przedstawiając każdego z gospodarzy.-Co się właściwie stało?
Zapadła cisza, stojący przy oknie Gaara zacisnął palce na drewnianej framudze okiennej. Trzy pary identycznie jasnych oczy przelały się przez trzy pozostałe postacie.
-Walczyliśmy...-Odparła zcisznym głosem Ino spuszczając głowę.-Nawet nie wiem jaki kiedy... Ocknęłam się cała poobijana, a ona...-nie dokończyła. Do oczu napłynęły łzy ledwo powstrzymywane.
-Nie wiemy kto to był.-dodał Shikamaru.-Ale wiem czego chciał...
Turkusowy wzrok został gwałtownie skierowany w jego stronę. Cała piątka spojrzała na niego.
-Sakury... pytał się o nią. nie wiem do końca o co chodziło, jednak... w jakiś sposób jej szukał.
Zapadła ponowna cisza. Sigata oprzytomniała jako pierwsza i wstając spytała się czy nie są głodni. Cała czwórka potrząsnęła galową.
-Gaara, a ty?-spojrzała na niego.
-Nie.... pójdę się przejść.-odparł kierując się w stronę wyjścia.
***
~Gdzie....? gdzie ja jestem? Ta ciemność... ta przeklęta cisza... wypuście mnie stąd! Dusze się!
Otworzyła szeroko oczy. Przed sobą miała tylko biel sufitu. Podparła się ramionami i siadając. Rozejrzała się wokół. Skądś znała ten pokój. Znała te ściany, meble, zapach świeżych perfum. spojrzała na zdjęcie rodziny wiszące na pobliskiej ścianie. Twarze widniejące na fotografii wyglądały znajomo, bardzo znajomo. Ciche pukanie zakłóciło spokój panujący w pomieszczeniu. Do środka wszedł ciemnowłosy mężczyzna. Wiedziała, że zna te ściny, to miejsce.
-Takeo.-chciała wykrzyknąć i rzucić się w jego ramiona. Zamiast tego z jej ust wydobył się tylko cichy dźwięk, a ciało nawet się nie poruszyło. Mężczyzna usiadł koło niej i spojrzał głęboko w zielone oczy.-Co się stało?-spytała odwzajemniając spojrzenie.
-Jeszcze kilka godzin temu leżałaś w szpitalu.-spojrzała na swoje dłonie, jedną z nich przyłożyła do głowy.
W jednym momencie przypomniało jej się wszystko. Wybuchy, skrzyt broni, krzyki. Wszystko na raz przeszyło jej ciało. Na usta cisnęło się tylko jedno pytanie, które chciała zahamować jednak w jednej chwili sama wyrwało się z jej wnętrza.
-Gaara...?-nie dokończyła.
-Wszystko w porządku. Są u nas. Choć muszę przyznać, że twój chłopak jest strasznie mało mowny.-słysząc to zdanie Sakura otworzyła szerzej oczy, o plecach przeszedł jej dreszcz.
Wyjęła poduszkę zza pleców i cisnęła ją w stronę Takeiego.
-Jeszcze raz kiedykolwiek-zaczęła okładać go za raz to mocniej.-Powiesz, że jest moim...-przerwała spoglądając na roześmianego ciemnego bruneta.- Zabiję słyszysz.
-Okey, okey-złapał ją za nadgarstki. Przez głowę różowowłosej przeszło wiele niesamowitych chwil, kiedy się jeszcze kilka lat temu wykłócali i zawsze kończyło się to tak samo. Powoli opanowywał swój śmiech.-Ale nie mniej mi tego za złe. Właśnie tak wyglądał kiedy ciebie tutaj przyniósł.
Spojrzała na niego posyłając łobuzerski uśmiech.
-Jeszcze pomyślę, że byłeś zazdrosny.-odparła z śmiechem.
-A skąd wiesz, że nie bylem? To ja zawsze miałem tą przyjemność ciebie ratować.-oby dwoje zaczęli się śmiać przypominając sobie każdy z możliwych ,,wypadków''.
-Tęskniłem.-Przyznał się po napadzie śmiechowych drgawek.
-Ja też.-spojrzała mu w oczy i przyłożyła swoje czoło do jego. Zawsze czuła się przy nim jak przy bracie. Kiedy w wieku 11, 12 lat przyjeżdżała tutaj praktycznie w każdy weekend zżyli się z sobą. tyle wspaniałych wspólnych chwil, tyle wspólnych marzeń i sposobów na przyszłe dni.-A Sigata i Tsuki?
-Pewnie gadają z Ino. Zakolegowały się wiesz.-zaczął bawić się jej długimi palcami.-Dziwi mnie to, bo Sigato rzadko się z kimś dogaduje.
Siedzieli w ciszy. dopiero teraz Sakura poczuła prawdziwe zmęczenie. Takei dalej bawił się jej palcami z spuszczoną galową, więc przymknęła mocniej powieki.
-A ta dziewczyna???-Otworzyła nagle oczy, wzdrygając się.-córka... miałam jej pomóc.
-Feudalny zrozumiał sytuację i poprosił o konsultację jak tylko się lepiej poczujesz.-odpowiedział patrząc na nią.
Sakura postawiła dłonie na pościeli i prostowała ręce w łokciach z próbą wstania.
-Już się lepiej czuję mogę...-Wstała jednak od razu się przewróciła.
Takeo złapał ja w połowie drogi na ziemię.
-Chyba jeszcze nie możesz.-wyszeptał do ucha, cicho się śmiejąc.
-----------------------------------------------------------------------------
Jak zwykle pełno błędów.... przepraszam :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz